Kategorie
   Plany, osiągnięcia, niepowodzenia
   Serial
   Czasy współczesne
   Materiały powojenne
   Materiały wojenne
   znowu powrót
 
 Archiwum
   Wrzesień 2015
   Sierpień 2015
   Wrzesień 2010
   Sierpień 2010
   Sierpień 2009
   Grudzień 2008
   Czerwiec 2008
   Kwiecień 2008
   Luty 2008
   Styczeń 2008
   Grudzień 2007
   Listopad 2007
   Październik 2007
   Wrzesień 2007
   Sierpień 2007
   Lipiec 2007
   Czerwiec 2007
Data publikacji: 23.08.2007, 15:56
Wstyd

Siedzę sobie nad strukturą służb kryptologicznych III Rzeszy i myślę: ależ to wstyd! W III Rzeszy każdy z najwyższych urzędników (Goering, Ribbentrop, Frank, Goebbles) mieli własne służby wywiadowcze, które podsłuchiwały innych, podlądały, otwierały korespondencję i szyfrowały własną. A w IV RP, 60 lat po wojnie co? Minister Ziobro z dyktofonikiem (dobrze chociaż, że za służbowe kupiony) w kieszeni, poinstruowany przez kolegów (jeszcze gorzej!) jedzie do wicepremiera, aby nagrać. Zamiast podnieść słuchawkę i wydać polecenie własnej służbie: nagrajcie mi Leppera. Myślę, że to dlatego, iż PIS za krótko był u władzy i ministrowie nie zdążyli zorganizowac własnych służb.  A tak na marginesie: wyznanie ministra sprawiedliwości (GW 23.08) o tym, że mieszkał przez kilka miesięcy z kolegą (i żywił go), a nie śmiał  wyrzucić, a gdy to zrobił to tamten go szantażował (ciekawe czym?) może być niebezpieczne dla państwa. A co będzie, gdy wywiad np. rosyjski znajdzie tego kolegę i nagra? No właśnie, przydała by się własna służba.

Komentarze
Autor: skurus
Dodany: 26.08.2007, 15:24
A CBA?
Autor: robert
Dodany: 24.08.2007, 18:59
I dobrze się stało, że ci popaprańcy nie zdążyli powołać swoich tajnych służb. W wykonaniu PiS-u byłaby to paranoja podniesiona do n-tej potęgi. NB, już to raz opisał nieoceniony i niedoceniony w tym kraju Stanisław Lem w "Rękopisie znalezionym w wannie".
Autor: skurus
Dodany: 24.08.2007, 13:27
Pewien mój znajomy na początku lat 90. pojechał z delegacją do Berlina, w której był pewien polityk – nazwijmy go, dajmy na to, J.K. Polityk ten zajmował wtedy bardzo ważną, kluczową wręcz pozycję w kancelarii pewnego prezydenta.
Kiedy przyjechali na miejsce, była już noc, udali się więc do hotelu. Od samego rana mieli bowiem zaplanowane spotkania z najważniejszymi oficjelami w Niemczech, w tym z prezydentem Kohlem. Umówili się też na zbiórkę w holu hotelu o godz. 7.00, kiedy to miał po nich przyjechać przedstawiciel gospodarzy.
I tak się stało - wszyscy z samego rana stawili się na dole. Na miejscu zastali już wspomnianego gospodarza - bardzo wysokiego urzędnika administracji Kohla. Brakowało tylko jednej osoby - właśnie J.K. Panowie czekali 10, 15 minut, aż w końcu ktoś poszedł zapukać do pokoju J.K. Myślano bowiem, że człowiek po prostu zaspał. Pukanie nic jednak nie dało - J.K. bowiem w pokoju po prostu nie było. Facet zniknął! Obsługa hotelu nic nie wiedziała, stojący pod hotelem taksówkarze również. Wszyscy zrobili się nerwowi, biegali po okolicy i szukali J.K. Na nic. A czas nieubłaganie biegł i zbliżała się godzina zaplanowanej audiencji u prezydenta Niemiec. W końcu Polacy byli tak zdesperowani, iż chcieli wzywać policję i niemieckie tajne służby, ponieważ J.K. prawdopodobnie ktoś porwał. Gospodarze za to starali się uspokoić towarzystwo przekonując, że wszystko na pewno szybko się wyjaśni.
Kiedy panowie tak sobie debatowali w holu hotelu i naradzali się, co robić, nagle w drzwiach pojawił się J.K! Jego wygląd wstrząsnął kolegami z delegacji, gospodarze zato wydawali się dziwnie spokojni - rozczochrane włosy, nieogolona twarz, wory pod oczami, wymięta, brudna i sponiewierana koszulka, ubłocone spodnie. J.K. wyglądał, jakby przez całą noc nieźle balangował, a na końcu ktoś mu spuścił łomot. - On chyba dopiero co wyszedł z burdelu - skomentował jeden z Niemców towarzyszących Polakom. - Jeżeli już, to męskiego - dodał drugi, ten od Kohla.
Mój znajomy pomyślał sobie natomiast sobie, że Niemcy muszą być jednak doskonale zorientowani w kulisach polskiej polityki i słabych punktach naszych decydentów.
Autor: skurus
Dodany: 24.08.2007, 13:06
Wiecie, jakie pytanie zadaje sobie teraz Jarek Kaczyński?
"Czy ten skurczybyk Ziobro nagrywał także nasze rozmowy? I inne, dwuznaczne sytuacje, w których obaj się znaleźliśmy?"
To drugie pytanie tak a propos wspomnianego przez Bossa faktu zamieszkiwania Ziobry z kolegą.
Autor: Jacek
Dodany: 24.08.2007, 10:53
Michale, jesli chodzi o nagrywanie za pomoca ukrytego mikrofonu, to mam dokladnie takie same odczucia jak Ty! To jest absolutnie nie do przyjecia... Gdzie jakas etyka w tym wszystkim?! W koncu to bylo spotkanie dwu ministrow jednego rzadu, jakies minimum przyzwoitosci obowiazuje...

A juz widok Ziobry wyciagajacego z wielkim namaszczeniem dyktafon na konferencji (umiejetnie budujac przy tym napiecie, niczym prestidigitator) a nastepnie chwalacego sie jak chlopiec jak to mu sie udalo nagrac "brzydkiego" Leppera - to byla dla mnie calkowita zenada...

O tempora, o mores :-(
Autor: Michał K.
Dodany: 23.08.2007, 23:20
Witam serdecznie, jeśli chodzi o nagrywanie kogokolwiek, to jest to moim zdaniem już samo w sobie nie na miejscu, bowiem jeśli jedna strona danej rozmowy wie, że nagrywa, natomiast druga nie ma świadomości, że jest nagrywana, to sama rozmowa nie jest do końca wiarygodna. Każdy może przeczytać kilka książek o manipuliwaniu ludzkimi zachowaniami, dowie się wówczas, w jaki sposób stawiać pytania, aby sugerowały odpowiedź, jakich sfer nie dotykać w pytaniu, w jakiej kolejności je zadawać itp. Ale prowokacje, bo wydaje mi się, że tego typu metody można właśnie tak nazwać, innymi słowy nakierowywanie ludzi, tak, ażeby (bez takiej świadomości) zachowywali się, bądź mówili to, co inni wcześniej sobie założyli, w państwie demokratycznym jest nie ma miejscu. Naturalnie, prowokacje policyjne czasem są bardzo pożytecznym narzędziem, ale są to prowokacje zgodne z prawem, na które zgodę wydają odpowiedne organy. Poza tym, dla mnie osobiście fakt, iż nagrania te trzymane były w wielkiej tajemnicy, jakby Pan Minister Ziobro przesłuchiwał je fragment, po fragmencie, znajdując w wypowiedzi Pana Leppera coś, do czego można się po "PISowsku" przypiąć. Z racji tego co studiuje, (prawo i politologia) staram się być obiektywny w ocenie tego, co dzieje się na scenie politycznej, ale z każdym dniem samo komentowanie i zagłębianie się w to całe polityczne bagno dla normalnego człowieka staje się coraz bardziej komiczne, albo po prostu nie do zniesienia. Zadaje sobie tylko dwa pytania: 1) kto w tym kraju jest wiarygodny ?! bo coraz częściej łapie się na tym, że po każdej nowej aferze, wiara w polityków, nawet tych, którzy mogą nie mieć nic na sumieniu (jeśli tacy istnieją) moje zaufanie spada gwałtownie. 2) Jak w państwie, w którym odzyskanie niepodległości, wolności i wprowadzenie realnej demokracji okupione było tak wielkim cierpieniem wielu osób można godzić się na metody, które zakrawają może nie o totalitaryzm (jeszcze) ale o autorytaryzm... !?Pozdrawiam!
Autor: Krystian
Dodany: 23.08.2007, 21:07
Nie zdążyli zoorgnizować nowych służb, ale bardzo dużo nagrali. O ile dobrze zrozumiałem Kaczmarek też ma jakieś nagrania ukazujące jak PiS manipulował wymiarem sprawiedliwości i mediami.
Autor: MF
Dodany: 23.08.2007, 18:30
Służby specjalne w Polsce mają się dobrze - zawsze.
Autor: Hartmann
Dodany: 23.08.2007, 17:23
A tak na marginesie . Haerkowi oszczeniła się suka i jest 10 młodych - niby nic , ale przypomniał mi sie wierszyk . Po zmianie słów na aktualne brzmi tak .
Oszczeniła się suka miała szczeniąt dziesięć .
Dziewięć była w PiSie , a jeden w Platformie . Patrzy suka po miesiącu - 10 sztuk jest w Platformie ani jeden w PiSie . Bo szczenięta na oczy przejżały i się z PiSu wypisały .
Autor: Hartmann
Dodany: 23.08.2007, 17:20
A ja tyle razy powtarzam , powtarzałem i bedę powtarzał . Demokracja , demokracją , a siepacze być winni . Strasznie wygodna instytucja - wysyła się onych , a potem można się zawsze od onych odciąć . Ale cóż krzyczeć że się umie , a umieć , to dwie zupełnie różne rzeczy .
Autor: Tomek 'SmoothRider'
Dodany: 23.08.2007, 16:25
Bossie! Przecież jak taki wywiad rosyjski znajdzie tego kolegę, nagra go a potem upubliczni taką wypowiedź, to przecież i tak będzie wiadomo, że to:

A. Manipulacja mediów
B. Manipulacja Rosjan
C. Sprawka układu
D. Sprawka ZOMO
E. Sprawka homoseksualistów
.
.
.
Z. Wina PO.

A poza tym Ziobro powie, że nigdy nic takiego nie miało miejsca, nigdy o niczym nie mówił, a wiarygodność GW i jej redaktora naczelnego pozostawia wiele do życzenia.
A potem wymyśli się kolejną sprawę, aby zatuszować "fałszywe informacje obcego wywiadu".
A później wstanie kolejny piękny dzień i szczęśliwa rodzina ze spotu reklamowego PiS pójdzie do pracy czy szkoły w nowej, IV RP.
Dodaj swój komentarz

Twoje imię:

Twój email:

Powered by Sebipol Copyright © 2007 Bogusław Wołoszański